Najlepsze są debetowe
Złote karty kredytowe niemal zawsze wzbudzały szacunek, ale też zazdrość tych, którzy ich nie posiadali, bowiem ich właściciele musieli wykazać się miesięcznymi wpłatami na konto powyżej 5000 złotych. Dla zazdrośników była jedynie karta debetowa lub kredytowa. A później ich prestiż spadał, malały też wymagania banków i aby złotą kartę kredytową uzyskać nie trzeba już było aż tak wielkich dochodów. W pewnym okresie były już banki, którym do przyznania złotej karty wystarczy dochód netto w wysokości niespełna 700 złotych. Z miesiąca na miesiąc złote karty kredytowe traciły swój blask, aż wreszcie całkowicie pokryły się patyną. Banki postawiły na ilość rezygnując z jakości i wtedy karta debetowa poszła w kąt. Zazdrośnicy mieli swoje pięć minut i mogli pochwalić się złotem. Początkowo właściciel złotej karty kredytowej mógł liczyć na przywileje, później mógł tylko zapłacić za taką kartę o wiele więcej niż za zwykłą. Po co więc bankom potrzebna była tego rodzaju dewaluacja złota? Jeżeli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Na szczęście banki opamiętały się i przywróciły złotej karcie należny jej blask i prestiż i również karta debetowa wróciła do łask. Tymczasem na rynku kart kredytowych od dawna trwa porządkowanie. Wiele banków wciąż odbiera karty kredytowe – oczywiście tym, którzy nie wywiązują się z umów jakie z bankami zawarli. Ale banki nie tylko zabierają karty, ale także wydają nowe więc ruch w tym interesie trwa, chociaż już nie taki jak kilka lat temu. Banki coraz baczniej przyglądają się swoim klientom starającym się o wydanie kart kredytowych i mają co do tego podstawy, bowiem nadal rynek ten jest nieszczelny. Tymczasem rynek kart nadal bogaty jest w oferty i różne są na tym rynku rodzaje kart płatniczych, nic więc dziwnego, że klienci mają prawdziwy ból głowy jaką kartę najlepiej wybrać: zwykłą standardową kartę kredytową, srebrną, bursztynową, złotą, a może platynową? Wszystko zależy od portfela, bowiem zawsze trzeba liczyć siły na zamiary, ale najlepsza jest karta debetowa, bowiem nie mamy później kłopotów z jej spłatą.
- Osobiście zawsze dbałem i nadal dbam o swoje interesy finansowe, a za takie uważam również złote i platynowe karty w które zainwestowałem i mam nadzieję, że nie będę tej decyzji żałował. O czarnych kartach kredytowych nikt nie mówi i najmniej jest wokół nich szumu, bowiem takie karty przyznawane są jedynie przez banki dla najbardziej zaufanych i o odpowiedniej pozycji społecznej klientów, posiadających przy tym mocno wypasione konta – co najmniej z sześcioma cyframi USD. Póki co takiej forsy jeszcze nie posiadam ale kto wie, moje inwestycje się sprawdzają więc nie wykluczam, że kiedyś znajdę się również w tej elicie – stwierdził jeden z biznesmenów.